9 wniosków z codziennego publikowania na LinkedIn

9
Minął drugi tydzień mojego codziennego* pisania (i publikowania**) na Linkedin. Oto wnioski.

1.

Impet (momentum) jest ważny – tak jak wielokrotnie słyszałem od speców od produktywności.

Handel wygląda w ten sposób: pisz regularnie, zachowaj rytmiczny interwał i nie popuszczaj, a wena będzie pojawiać się częściej.

2.

Jeśli się zatniesz, bo danego dnia energia niska, stres wysoki, a inspiracja wyjechała, to siądź i napisz choćby coś małego.

James Clear, ekspert od nawyków, poleca “dopełnić rytuału” (określenie własne) związanego z nawykiem, aby nie wytracić pędu. Czyli za nic nie chce ci się dzisiaj ćwiczyć, to załóż ten dres i zrób chociaż parę powtórzeń. Daj z siebie te 10%, na które cię stać, żeby pozostać na torze.

3.

Jeśli tego nie zrobisz i odpuścisz, nikt nie zauważy. Ludzie najprawdopodobniej mają to gdzieś. A jeśli ktoś nie ma i zauważy, to za jakiś czas i tak zapomni. Wszyscy umrzemy. Ziemia ma 4,5 miliarda lat, a ty jesteś tu na 80. Proszę cię. Śmieszne.

4.

Jeśli wyzuty z chęci i inspiracji chcesz “opublikować cokolwiek”, postaraj się przekazać choćby minimalną wartość*** – w przeciwnym razie twoje małe wyzwanie codziennego publikowania staje się twoim małym ego tripem.

5.

Częste publikowanie tworzy nowe mini-znajomości – pozdrawiam wszystkich, z którymi ostatnio wchodziliśmy we wzajemne interakcje, to jest całkiem miłe, może kiedyś przybijemy piątkę.

6.

Medium ma znaczenie. Gdybym to, co piszę tutaj, publikował na jakimś budowanym od zera fanpeju na Facebooku – tak jak to czyniłem w przypadku swoich blogów – jedynie umocniłbym w sobie przekonanie, że nie ma sensu, bo to wszystko i tak #nikogo. Paliwo szybko by się wyczerpało. Momentum bierze się nie tylko z siły woli, ale i ze środowiska, które temu sprzyja.

7.

Tak wielu ludziom nie wstyd publikować tutaj jakichś gniotów, które wygenerowało im AI, że chyba muszę się zastanowić nad sobą i też przestać się wstydzić za cokolwiek****

8.

To emocje w treściach generują komentki i lajki, a nie intelektualizm.

9.

Długie treści zdają się żreć gorzej, ale i tak będę takie pisał.


*Poza weekendami, no bo bez przesady.

**Pisanie a publikowanie to tak jak kupowanie książek a czytanie ich – dwa różne sporty.

***Przez wartość rozumiem tu coś więcej, niż wrzucenie obrazka – chodzi o wkład własny, coś autentycznego, nawet jeśli bla bla bla stać się na więcej.

****Nieprawda, człowiekiem jesteś tak długo, jak długo wstydzisz się publikować te gnioty pod swoim nazwiskiem. Myślisz, że nie widać, że to AI? Widać.

O autorze

Wojciech Maroszek

Chodzi o tę potrzebę formowania myśli w jakąś zgrabną całość. Piszę od swoich wczesnych lat. Dotąd powstały z tego dwie książki oraz niezliczone teksty do internetu i prasy. Interesuję się umysłem oraz kondycją wewnętrzną człowieka. Trochę na ten temat czytam i badam materiał zwany sobą. Sprawdzam na przykład, co się z nim dzieje, gdy posadzi się go przed klawiaturą i każe pracować. To dopiero ciekawe.

Dodaj komentarz